Park Yubin ep.6

-Yubin! Idziemy do domu!
Pomagałam stylistce wybrać dodatki do stroju Ni-Ki’ego, kiedy usłyszałam wołającego mnie JK’a. Ostatni raz wskazałam palcem wybrane ozdoby i wybiegłam z pokoju. Oczywiście musiałam poślizgnąć wię w progu. Chłopak pomógł mi wstać, po czym ruszyliśmy w stronę wyjścia. Reszta czekała na nas przy drzwiach. Pracownicy przyzwyczajeni do tego, że wpadam tu dość często nie zwracali na mnie większej uwagi. Podczas ostatniego tygodnia w domu zostałam tylko raz, ze względu na bolącą kostkę. Nadal byłam uwielbiana i zapraszana do pomocy ze wszystkim. Styliści prawie od razu zauważyli mój talent, więc większość czasu spędzałam pochylona nad ubraniami. Podsumowując, szybko przyzwyczilam się do nowej rzeczywistości.
-Żyjesz? Kostka żyje?
-Tak łatwo się mnie nie pozbędziecie.
-I bardzo dobrze, chcesz iść do galerii? Tak, możesz kupić sobie ubrania. Powiedz tylko kiedy masz czas.
-Właściwie… nogę nawet teraz!
Jimin zaśmiał się cicho i zaprowadził mnie do samochodu.

***

Zapłaciłam za torbę pełną ubrań i wesoło wybiegłam ze sklepu, kiedy jakaś dziewczyna podeszła do mnie ze wzrokiem jakby postać z mitów zobaczyła.
-J-Ja byłam Blink, nie wierzę, że to na prawdę ty. Chciałabym żebyście wróciły. Podpiszesz mi się?
-Jasne – uśniechnęłam się do niej.
Gdy odeszła odwrócilam się do Jimina.
– Kto to Blink?
-Za długa historia i nie wiem czy jestem gotowa żeby ją opowiedzieć.
-W takim razie kierunek dom.
-Jeszcze jedno miejsce! Musimy iść po blok z kartkami i flamastry! Proooszę! – uczepiłam się jego ramienia i zawisłam błagając.
Zrezygnowany powlókł się za mną. Pod sklepem stwierdził, że zaczeka przed wejściem.
Schyliłam się żeby poprawić kucyk, nagle ktoś na mnie wpadł. Szybko odwrócilam się i oboje pokłoniliśmy się przepraszajaco*.
-Felix – powiedział nieznajomy.
– Yubin, Park Yubin.
– Przepraszam, nie chciałem. Pozwól, że zapłacę za ciebie w ramach przeprosin.
– Nie trzeba, naprawdę. Nic sie nie stało.
– Mogę dostać twój numer? Obiecuję, że nie jestem zwariowanym fanem.
-Haha, no numer to może później, ale napisz do mnie na snapchacie. Nazwyam się Yubinnie<3.
-Dziękuję, jeszcze raz przepraszam.
Wyszłam ze sklepu i ruszyłam w stronę samochodu. Czemu zgodziłam się, żeby do mnie napisał? Pewnie to moja prawie 15 letnia natura, która chce zwrócić na siebie uwagę wszystkich przystojnych chłopaków. Nie ważne, mam inne rzeczy do roboty.

***

Następnego ranka zajęłam się dekorowaniem mojego pokoju i pisaniem z przyjaciółmi. Marek nadal się nie odzywał. Lisa i Jennie były razem na wakacjach, Jisoo oddała się swoim pasjom, wszystkie spotykały się w weekendy na wolontariacie w schronisku. Nie wiem ile bym oddała, żeby być tam z nimi. Niech dadzą mi najgorszą robotę, każą sprzątać cały schowek, nieważne, chciałabym tylko je spotkać. Mimo codziennych rozmów nadal za nimi tęskniłam i nic nie mogło tego zmienić. Może moje dzisiejsze wieści rozbudzą w nich trochę entuzjazmu. Nie musiałam długo czekać zanim odebrały.
-Hejjjjj
-Heloooł
-Hejka
-Hiiiiii
-Mam dla was wieści. Rozmawiałam z wytwórnią mojego taty.

– Na pewno sie nie zgodzili – stwierdziła jak zawsze pozytywna Jisoo.
– Gdzie moja szczotka? – zapytał Jennie.
-To ja się z tobą nie zgadzam. Dali nam szansę, jeśli do konca tygodnia dostarczymy tekst i podkład, sprawdzą go i może dostaniemy pozwolenie na wydanie piosenki.
-BlackPink znowu razem. Nie wierzę, że to się dzieje.
-Prześlę wam pliki z tekstem i resztą potrzebnych rzeczy. Dajcie znać czy wam pasuje. Jeśli wszyscy się zgodzą, juto przekażę go wytwórni.
-Ufam ci, dasz radę ich przekonać – Lisa jak zwykle sie nie wachała stwierdzać faktów z przyszłości.

– Jest jeszcze jedna sprawa. Niezbyt fajna. Przykro mi, że obniżę twój entuzjazm Jennie ale… nie możemy wrócić jako BlackPink. Jeśli odniesiemy sukces pod inną nazwą, wtedy będziemy mogły ją zmienić.

-Co! To nie fair! – Oburzyła się głównie milcząca Jisoo.

– Czy ktokolwiek powiedział, że to będzie fair? Do wyboru mamy Everglow, Weekly albo Red Velvet.

-Weekly brzmi tak, jakbyśmy miały uroczy, szkolny koncept. – Zauważyła Lisa.

-A Red Velvet jest takie… dorosłe. – Krzyknęła Jennie zza pleców koleżanki.

-Czyli zostaje Everglow.

Rzuciłyśmy się w wir rozmów o wszystkim i o niczym.

***

Szłam korytarzem w poszukiwaniu pokoju z komputerem. Przeszłam już obok piątego pomieszczenia, wszystkie były zajęte. Gdy w końcu znalazłam wolny pokoik, odczytałam mejla od wytwórni. Zgodzili się! Długo wyczekiwana wiadomość sprawiła, że podskoczyłam i prawie wyfrunełam z kanciapki. Złapałam pierwszą napotkaną osobę za ręce.

-Udało się!

Pobiegłam dalej, zostawiając zdezorientowanego pracownika za sobą. Moja druga ofiara została mocno przytulona i ogłuszona piskiem szczęścia.

-Łamiesz mi żebra.

Rozluźniłam uścisk i spojrzałam w górę. Okazało skę, że dopadłam Ni-Ki’ego. Ni-Ki’ego z rumieńcem na twarzy. O cholera. Odskoczyłam czując, że i moje policzki płoną. Wmawiając sobie, że to na pewno wypieki po licznych próbach, pokłoniłam się i odbiegłam w stronę pokoiku. Głupia ja, zapomniałam zamknąć komputer. Przy wejściu spotkałam Taehyuna, pogratulował mi sukcesu i odszedł. Porwałam plecak i poszłam do domu.

* w Korei ludzie kłaniaja się sobie w takich wypadkach jak powitanie, pożegnanie, prośba, przepraszanie lub jeśli ktoś podaje ci np. Twój zeszyt. Jest to wyraz szacunku, wdzięczności i kultury osobistej/dobrego wychowania.

Ogólnie to przepraszam, ale byłam przez jakiś czas uziemiona brakiem internetu i rozładowanym tabletem. Więc teraz nadrabiam zaległości. Przez kawałek rozdziału jest chyba inny podział enterów bo pisałam trochę w notatkach a potem kopiowałam tutaj.

Dziewczynka_Zza_Szafy, która stwierdza, że to był bardzo haotyczny rozdział.