Parę informacji

Ogólnie piszę to podczas lekcji online, ale kto by się tym przejmował.

W każdym razie, informuję, że żyje!

Tak, nie wróciłam jeszcze do kosmosu, chociaż kusi, bo nie ma tam koronawirusa, ale tam nie ma internetu, więc jestem tu.

Mam wenę, ale na coś, czego tu nie będzie raczej. Trochę przykre, ale może kiedyś to wstawię. W każdym razie, mam na to ogrom pomysłów. Jednak – uwaga, uwaga w najbliższym czasie może pojawi się kilku rzeczy.

Przede wszystkim powrót Szafirowego Lasu, już wkrótce. Drugi rozdział wprowadzi nowych bohaterów, zobaczymy czy przypadną wam do gustu.

Uwaga, pojawi się coś nowego. Będzie to coś, co jeszcze nie ma tytułu, ale będzie miało (xd). Jest to historia o Kate, która żyje w mieście opanowanym przez Jasnych i Ciemnych, ludzi z mocami. Jej rodzice zaginęli, a jej chłopak pracuje z garstką ludzi nad czymś, co może uratować wszystkich. Pewnego dnia zdarza się coś dziwnego i pojawia się nadzieja: Kate może wszystkich uratować.

Poza tym mam jeszcze pomysł na jakieś opowiadanie związane z mitami, ale nie wiem jeszcze co.

Oprócz tego mam w planach wrzucić coś, co piszę od jakiegoś czasu, mianowicie “Kroniki Naur. Ostatni płomień”. Ogólnie powiem tak, fabuła może lekko przypominać nowy projekt Dziewczynki Zza Szafy, ale serio, ja to wymyśliłam w wakacje i nikomu jeszcze nie pokazałam.

W skrócie: królestwem Naur rządziła piątka ludzi zrodzonych z żywiołów: ogień, woda, ziemia i powietrze. Piąty i najmłodszy, Ainor nie miał żadnego daru, a jego rodzeństwo raczej go olewało. Więc się wkurzył i królestwo zostało podzielone na pięć części. Ainor dążył jednak do tego, żeby przejąć kontrolę nad całym królestwem. Tymczasem z przerażeniem odkrywa pewną przepowiednię, która mówi o trójce z mocą ognia. Tak właściwie, nie chcę za dużo zdradzać. Tamta trójka razem z pewną złodziejką, muszą znaleźć siostrę jednego z nich, która ma duże znaczenie dla tej historii. I przy okazji przeszkodzić planom Ainora.

Planuje wiele więcej, ale nie chcę wrzucać wszystkiego, bo i tak nie potrafię pisać kilka rzeczy na raz, heh. No, więc ja spadam – mam nadzieję, że jakoś żyjecie. Jak już nie dajecie rady, mogę was zabrać w kosmos – tam nie ma tej choroby. No, ale jeśli nie chcecie, to myjcie rączki, noście maseczki (tak, wiem, że do 30 ale jest 28, soł) i takie tam.

Ogólnie żyjcie w radości i spokoju.

Comette, która może cię wysłać w kosmos, za jedną butelkę nektaru, bo chciałabym spróbować